Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krzysztof Kamil Baczyński „Bez imienia” - interpretacja wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Bez imienia” jest wierszem napisanym przez Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pod koniec 1941 roku, ale wydrukowany został dopiero w ostatnim tomie poetyckim artysty zatytułowanym „Śpiew z pożogi” z 1944 roku. Utwór nosi już na sobie bardzo wyraźne piętno doświadczenia wojny i okupacji, które zaważyło na jego tematyce i ciemnym, niepokojącym nastroju.

Podmiot liryczny wiersza w bezpośredni sposób zwraca się do swojego odbiorcy już w trzecim wersie:
„Nie odróżnisz postaci w cieniach”. Owym odbiorcą jest w tym przypadku bardziej słuchacz, niż czytelnik, utwór został bowiem utrzymany w tonie egzaltowanej, pełnej emocji opowieści o konkretnej sytuacji, która najwyraźniej poruszyła podmiot liryczny na tyle, iż zapragnął podzielić się swym wrażeniem z innym człowiekiem. Tę sytuację „ja liryczne” nazwie – aż dwukrotnie – „chwilą bez imienia”, co wskazuje na jej bezprecedensowy, niemożliwy do ujęcia w słowa i nazwania charakter. Od początku wiersza możemy więc domyślać się, że treścią wypowiedzi podmiotu lirycznego będzie próba zwerbalizowania, a przez to pewnego rodzaju „oswojenia” jakiegoś bardzo trudnego wspomnienia.

Opisywana sytuacja rozegrała się za zamkniętymi drzwiami, o czym informuje nas drugi wers:
„drzwi się wydęły i zgasły.”
Doprecyzowaniu ulega wobec tego jej charakter, już tutaj wskazując na coś strasznego i złego na tyle, iż musiało zostać ukryte przed oczami postronnych osób. Scena rozgrywa się prawdopodobnie w wielkim, zbitym tłumie, z powodu którego:
„Nie odróżnisz postaci w cieniach,
 w huku jak w ogniu jasnym”.

Zdając sobie sprawę z kontekstu historycznego, w jakim powstawał ten utwór, możemy domyślać się, iż światem przedstawionym wiersza jest cela więzienna, w której pojmani żołnierze oczekują na wyroki wroga. Te zaś znajdują swoje odzwierciedlenie w kolejnej, centralnej dla całego wiersza i cechującej się największym ładunkiem emotywnym partii tekstu:
„Wtedy krzyk krótki zza ściany;
wtedy w podłogę – skałą
i ciemność płynie jak z rany,
i w łoskot wozu – ciało”.

Efekt szczególnego, dramatycznego napięcia został tutaj uzyskany dzięki zastosowaniu bardzo charakterystycznego dla dojrzałej poezji Baczyńskiego środka stylistycznego w postaci zdań eliptycznych. Zostały one pozbawione orzeczeń, bowiem czynności wykonane w tych miejscach okazały się zbyt straszne, by można było ująć je w słowa. To, co najgorsze, zostało przemilczane w myśl dziecinnego przekonania, że zjawiska nienazwane i nie ukazane oczom – nie istnieją. Czytelnik z łatwością domyśla się jednak, iż opisywane tutaj wspomnienie dotyczy sceny masowych egzekucji, jakich Niemcy dokonywali na polskich żołnierzach w czasie II wojny światowej – bez poszanowania ich prawa do godnej śmierci i pochówku.

Jedynym, co mogli zrobić dla zamordowanych ci, co przeżyli, było utrwalenie tej chwili ku pamięci i przestrodze potomnych, „nadanie jej imienia”, którego odmówiono anonimowym zmarłym. W finale wiersza podmiot liryczny określa tę chwilę jako „wypaloną w czasie jak w hymnie”, nadając jej charakter piętna, które już zawsze będzie przypominać o koszmarze straszliwej choroby, jaką stała się II wojna światowa. Nic nie jest w stanie owego piętna wymazać, tak, jak nic nie zmieni historii służącej za inspirację do tworzenia hymnów. Należy więc pamiętać o owych „chwilach bez imienia” nawet wtedy, gdy ich widome ślady znikną jak napis nałożony na bruku „nitką krwi jak struną” – pierwszy deszcz z łatwością zmyje krwawe smugi, lecz piętno wyryte w ludzkich sumieniach pozostanie na zawsze.

Podobne wypracowania