Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Lew Tołstoj „Wojna i pokój” - idea fatalizmu historycznego na podstawie utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Wojna i pokój” Lwa Tołstoja była pisana w latach 1865-1869. W tym czasie spod ręki pisarza wyszły cztery tomy, które można podzielić na „pokojowe” (I, II) oraz na „wojenne” (III, IV). W Rosji szybko okrzyknięto ją epopeją narodową. Tłem historycznym, podobnie jak w „Panu Tadeuszu” (naszej rodzimej epopei), są wojny napoleońskie. Toczyły się one w latach: od 1799 (Napoleon obejmuje władzę) do 1815 (klęska pod Waterloo i drugi traktat paryski) i, jak łatwo się domyślić, miały wielki wpływ na kształt późniejszej Europy, nie tylko administracyjny, ale także społeczny i ekonomiczny. Należy jednak zaznaczyć, że akcja książki rozpoczyna się w 1805 r.

Jeśli mamy zająć się analizą idei fatalizmu historycznego, wypadałoby najpierw trochę ją przybliżyć. W tym celu warto udać się do źródła: łacińskiego słowa „fatalis”, które oznacza mniej więcej tyle co „zrządzony przez los”. Odnosząc termin ten do historii, uzyskamy wizję, według której cały proces dziejowy jest właśnie zrządzony przez los, a wpływ człowieka na jego przebieg ma marginalne znaczenie. Jest to idea podobna do chrześcijańskiej doktryny predestynacji.

Głównym wątkiem są dzieje Rostowów i Bołkońskich, Kuraginów i Bezuchowów, rodów sytuujących się w warstwie arystokracji. To oni zostali rzuceni w płynącą rzekę czasu. Ich życie, sukcesy, porażki uzależnione są od historii. Przykładem niech będzie działanie Piotra Bezuchowa, późniejszego męża Nataszy z rodu Rostowów. Początkowo marzył on o zbliżeniu się do swoich chłopów i poprawie ich losu, jednak mimo starań nie udawało mu się znaleźć porozumienia z wyrobnikami. Godnym odnotowania jest też fakt, że postawa jego nie wypływała z rosyjskiej tradycji, ale inspirowana była pozytywistyczną ideologią.

Gdy hrabia Piotr trafił do niewoli francuskiej, gdzie przebywał z prostym ludem, postanowił zmienić swoje zamiary i wrócić do przyjętych wcześniej wzorców. Takie postępowanie powoduje, że ostatecznie spotyka go nagroda. Innym przykładem na zapętlenie losów jednostki z historią może być książę Andrzej Bołkoński – adiutant generała Kotuzowa. Szukając sławy i rozgłosu, ginie w bitwie pod Borodino, osierocając syna. Wojna niszczy wiele związków, romansów, przyjaźni, przynosząc cierpienie i rozpacz.

W powyższym akapicie pokrótce zostały przedstawione relacje na linii jednostka-historia. Wspomniani ludzie mieli swoje plany, marzenia, poglądy, których zmiana lub całkowity upadek uwarunkowane zostały przez niespokojny czas, w którym przyszło im żyć. Byli niemal bezradni w walce z rozpędzoną maszyną dziejów, w żaden sposób nie mogli zmienić kolei losu.

Teraz można spojrzeć na ideę fatalizmu z innej perspektywy, przyjrzeć się bliżej tym, którzy „kreują historię”. Naprzeciwko siebie stają dwie wielkie armie, francuska i rosyjska, oraz dwaj wielcy wodzowie – Napoleon i Kotuzov, którzy reprezentują inne postawy. Podczas gdy najeźdźca wydaje się być zamachowcem na porządek i ciąg historii, rosyjski generał maluje się bardziej jako narzędzie w jej rękach. Do walki Bonaparte ma umysł geniusza wojennego, a Kotuzow, nie umniejszając mu, jednolitą, zwartą masę obrońców. Wynik tej wojny jest już znany. Cesarz musiał uciekać ze swoimi wojskami na zachód, zostawiając za sobą niepodbite połacie mroźnego kraju.

Spójrzmy teraz na tych, którym się udało. Piotr Bezuchow i generał Kotuzov: wyszli oni z zamętu wojennego obronną ręką. Co łączy ich postawy? Nie chcieli oni zmieniać stanu historii, hrabia mimo wcześniejszych zamiarów postanowił powrócić do korzeni, zaś książę Michaił, stojąc na czele armii, bronił istniejącego porządku.

Głównym przegranym jest Napoleon. Dlaczego? Przecież jeśli historia pisana jest przez los albo nawet już całkowicie przezeń ustalona, to dlaczego zwycięstwo nie było przeznaczone jemu? Odpowiedź jest prosta: według Tołstoja los ten (inni nazywają tę siłę „fatum”) przejawia się nie przez jednostki, a przez masy – masy, które broniły Rosji przed najeźdźcą. Ktoś dociekliwy mógłby powiedzieć, że armia francuska też była ową masą. Jest to oczywiście racja, jednak żołnierze ci szli na wschód pod przymusem, z rozkazu. Natomiast obrońcy stanęli do walki z potrzeby serca. 

„Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia” – cytat ten dowodzi poglądów autora. Próby racjonalnego kierowania swoją egzystencją skazane są na niepowodzenie: „Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju”. Te słowa wskazują postawę, którą trzeba przyjąć względem życia i wciąż dziejącej się historii.

Fatalizm historyczny przejawia się w utworze na wielu płaszczyznach. Dotyka on jednostek, które pozornie nic nie znaczą z perspektywy odwiecznych dziejów. Oddech fatalizmu czują plecach również ci, którzy postanowili znaleźć się na kolejnych kartach kronik próbując odcisnąć na historii swoje piętno. Zarówno jedni, jak i drudzy w walce tej pozbawieni są szans, a czym większe aspiracje, tym większy upadek. Pozornymi zwycięzcami są ludzie, którzy zaakceptowali wydarzenia spisane przez los.

Podobne wypracowania