Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Stefan Żeromski „Echa leśne” - opracowanie, interpretacja

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Echa leśne” Stefana Żeromskiego to krótkie, ale ciekawie skomponowane opowiadanie. Jego trzonem – najważniejszą częścią – jest opowieść generała Rozłuckiego, snuta podczas spotkania przy ognisku. Jego wspomnienia dotyczą czasów powstania styczniowego, w którym walczył on po stronie Rosji. Początkowo towarzyszył mu bratanek – Jan – jednak mężczyzna postanowił dołączyć do Polaków. Kiedy został złapany przez zaborczą armię, jego wuj nie zawahał się wydać nań wyroku śmierci.

Utwór charakteryzuje się budową ramową. Najpierw przenosimy się do lasów świętokrzyskich, gdzie przeprowadzane jest mierzenie i karczowanie gruntów. Następnie ma miejsce wspomniana wyżej retrospekcja, a po jej zakończeniu wracamy do ogniska, by poznać reakcję zgromadzonych. Warto także zwrócić uwagę na narrację, która w dziele jest załamana. Najpierw obowiązki opowiadacza pełni syn właściciela domu, później jest nim Rozłucki, następnie z powrotem młodzieniec, którego na miejsce przywiozła stara klacz.

„Echa leśne” to dzieło uważane za opowiadanie. Decyduje o tym jego wielowątkowość oraz pojawiająca się w nim retrospekcja. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że wspomnienia Rozłuckiego zbliżone są do noweli – przedstawiona w nich historia ogranicza się do jednego wątku, jest krótka i problematyczna.

Aby móc zinterpretować dzieło Stefana Żeromskiego, trzeba zastanowić się nad jego tytułem. Las pełni w utworze funkcję łącznika między przeszłością a teraźniejszością. Dobiegające z niego odgłosy to nie tylko jęki powalanych drzew, ale także pamiątki dawnych czasów. Przecież wcześniej rozgrywały się tutaj zupełnie inne sceny, często dramatyczne i bolesne. Powstanie nie miało swych kronikarzy, a pełne świadectwo tego, co działo się w jego czasie mogą dać tylko drzewa.

Opowieść generała Rozłuckiego przywołuje postać bohaterskiego powstańca. Kapitan Rymwid wolał zginąć w imię własnej ojczyzny niż w glorii i chwale służyć zaborcy. Zupełne przeciwieństwo tej postawy odnajdujemy w narratorze tej opowieści, który zaprzedał swoją tożsamość. Pozornie jest on zwycięzcą, ponieważ siedzi teraz przy ognisku i ma sposobność wspominać dawne dzieje. Jednak trudno mieć jakiekolwiek obiekcje odnośnie jego negatywnej oceny. Człowiek wyrzekający się swojej ojczyzny, wydający wyrok na swego bratanka i zasłaniający się przy tym kodeksem wojskowym, nie może być bohaterem dla innych Polaków. Być może gwarancją sprawiedliwości jest właśnie las, przedstawiony w utworze jako potężna i złowroga siła, przechowująca pamiątki dawnych czasów. Być może jego trwanie ma świadczyć o tym, że kiedyś sprawiedliwości stanie się zadość.

Bardzo ciekawe jest także zakończenie utworu, które można różnorodnie interpretować. Ostatnią wolą Rymwida było, by jego syn wychowywał się jako prawdziwy Polak. Rozłucki zapytany przez pisarza gminnego o los Piotrusia udzielił wymijającej odpowiedzi. Oto jak zareagował na to Olszakowski: „ Ja się też od razu dorozumiałem — odrzekł pisarz, patrząc swymi szelmowskimi oczami, z bezczelną drwiną, prosto w oczy starego generała — ja się też od razu dorozumiałem, że z tej twojej ostatniej woli, mój ty „kapitanie Rymwidzie”, tęgo się diabeł musiał uśmiać…”

Zakończenie pokazuje, że najprawdopodobniej prośba Rymwida nie została spełniona, a dziecko wychowano w myśl zupełnie innych wartości. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że słowa Olszakowskiego, a raczej sposób w jaki je wypowiada, są policzkiem wymierzonym Rozłuckiemu. Ta drwina miała pokazać mu, jak bezwartościowym i podłym jest człowiekiem, skoro nie dopełnił ostatniej woli umierającego. Diabelski śmiech zdaje się być zapowiedzią sprawiedliwości. Lecz może istnieje także inna możliwość – przypuśćmy, że Rozłucki udzielił wymijającej odpowiedzi dlatego, iż znajdował się wśród ludzi pracujących w zaborczej administracji. Wtedy odpowiedź Olszakowskiego można byłoby uzasadnić w nieco inny sposób. Otóż mógł on przejrzeć zamiary generała, wszak był przebiegłym człowiekiem, ale bał się o tym głośno powiedzieć. Nie można jednoznacznie stwierdzić, która z tych interpretacji jest właściwa, wolno jedynie skłaniać się ku jednej z nich albo wymyślić kolejną, bo otwarte zakończenie tworzy wiele prawdopodobnych ciągów dalszych.

Podobne wypracowania