Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Ignacy Krasicki „Do króla” - satyra Krasickiego chwali czy gani króla Stanisława Augusta Poniatowskiego? Uzasadnij odpowiedź

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Satyra „Do króla” ukazała się drukiem w 1779 roku, w pierwszym tomie satyr, wydanym przez Ignacego Krasickiego. Jak sugeruje tytuł, w utworze następuje bezpośredni zwrot do monarchy, czyli Stanisława Augusta Poniatowskiego. W pierwszych wersach Krasicki uzasadnia, dlaczego postanowił swój utwór skierować do króla.
„Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka:
Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka”.

Autor wyjaśnia, że monarcha, mimo piastowania najwyższego stanowiska w państwie, jest także człowiekiem, więc podlega ocenie i krytyce, jak każdy śmiertelnik. To szczególnie ważne w epoce oświecenia, w której filozofowie i pisarze zrobili wiele, by obalić pewne autorytety.

Co można zarzucić polskiemu królowi? Jest królem, ale nie pochodzi z królewskiej rodziny - zauważa autor - tylko szlacheckiej, jednej z wielu w Polsce. Stanisław August Poniatowski jest człowiekiem młodym (kiedy wstępował na tron, miał 32 lata). Wreszcie nie jest cudzoziemcem. Lubi naukowców, księgi i wiedzę, a na dodatek nie jest władcą złym i okrutnym, ale dobrym. Czy to prawdziwe zarzuty czy raczej żarty? Na pewno to drugie - Ignacy Krasicki nie gani Stanisława Augusta Poniatowskiego, przytacza jedynie argumenty jego przeciwników, przy okazji ukazując ich absurdalność i bezsensowność. Król jest młody. Oto, co pisze Krasicki:
„Pięknież to. gdy na tronie sędziwość się mieści;
 (…) Bez siwizny, bez zmarszczków; zakał to nie lada.
Wszak siwizna zwyczajnie talenta posiada,
Wszak w zmarszczkach rozum mieszka, a gdzie broda siwa,
 Tam wszelka doskonałość zwyczajnie przebywa”.

Trudno nie zauważyć, że powyższe wersy to zwyczajna kpina, naśmiewanie się z osób, które tak myślą. Wiadomo przecież, że starość, zmarszczki czy siwa broda nie są oznakami mądrości. Krasicki kpi z ludzi, wyrażających takie poglądy. Podobnie kwestia pochodzenia króla: szkoda, że nie jest cudzoziemcem, wówczas polska szlachta chętniej oddawałaby mu pokłony. Nie byłoby też uczucia zawiści, polegającego na tym, że jeden z naszych, kiedyś nam równy, pełni teraz najważniejszy urząd w państwie.

Kolejny argumen: król faworyzuje zbytnio naukowców i artystów, a przecież był władca Wizimierz, który nie umiał pisać ani czytać, jednak swoją dzielnością przewyższał innych. Krasicki po raz kolejny przytacza opinie niechętnych polskiemu monarsze ludzi. Nie wierzę, by sam uważał, że lepszy na tronie będzie niepiśmienny osiłek niż mecenas kultury, jakim był Stanisław August Poniatowski.

Wreszcie poeta stwierdza, że król jest zbyt dobry, a powinien starać się, by poddani bali się go i bili mu pokłony. „Zdzieraj, a będziesz możnym, gnęb. a będziesz wielkim” - radzi Krasicki królowi. I znowu trudno uwierzyć, by myślał tak naprawdę. To znowu komentarz do obiegowych sądów o cechach, jakimi powinien charakteryzować się monarcha, krążących wśród szlachty.
 
Satyra Krasickiego ma przewrotny charakter, przytaczając opinie niechętne królowi, tak naprawdę demaskuje ich absurdalność i niedorzeczność. Autor broni Stanisława Augusta Poniatowskiego, pokazując, że poziom umysłowy ludzi, którzy formułują takie zarzuty, pozostawia wiele do życzenia. Oponentów monarchy nie można traktować poważnie, więc ich zarzuty także są niepoważne.

Podobne wypracowania