Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Schizma wschodnia w 1054 r. – przyczyny, przebieg, następstwa

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W roku 395 cesarz Teodozjusz Wielki podzielił Imperium Rzymskie na dwie części: zachodnią ze stolicą w Rzymie oraz wschodnią ze stolicą w Konstantynopolu, albowiem sprawne zarządzanie tak ogromnym organizmem państwowym, w obliczu narastających problemów zewnętrznych, stało się praktycznie niemożliwe. Źródeł podziału należy szukać także na płaszczyźnie kulturowej, gdzie widoczny był wyraźny konflikt pomiędzy światem łacińskiego zachodu a cywilizacją śródziemnomorską, w której dominowała greka. Czynnikiem łączącym obie części imperium była wciąż religia, jednak z czasem zaczęły się pojawiać pomiędzy kolejne nimi nieporozumienia i uwypuklać różnice w sferze dogmatycznej, teologicznej oraz praktycznej. Na soborze chalcedońskim w roku 451 wiodąca pozycja Rzymu, jako umownej stolicy całego chrześcijaństwa, została podkopana przez zrównanie majestatów patriarchy konstantynopolitańskiego z papieżem rzymskim.

W epoce wczesnego średniowiecza konflikt pomiędzy dwoma stolicami chrześcijańskiego świata - Rzymem i Konstantynopolem, ewidentnie się zaostrzył a wpływ na to miało szereg czynników. Okres gwałtownego rozprzestrzeniania się wiary w Jezusa Chrystusa na dotychczas pogańskie obszary słowiańskiej Europy Wschodniej (Państwo Wielkomorawskie, Węgry, Ruś, Państwo Polan) oznaczał także wewnętrzną rywalizację papieża z Bizancjum o to, jaki obrządek zostanie zaprowadzony na nowo ochrzczonych terenach, co na pewno nie zbliżało poróżnionych ze sobą przed laty hierarchów. Z czasem istotną przeszkodą w dążeniach do porozumienia stały się także kwestie czysto religijne (doktrynalne, liturgiczne czy dogmatyczne), czyli np. spór o używanie w Eucharystii niekwaszonego chleba przez zachód - co w oczach patriarchy były wielce nieortodoksyjne, nieprzestrzeganie bezżeństwa (celibatu) przez duchownych na wschodzie czy tzw. spór o filioque (łac. dosł. „i Syna”), czyli kontrowersje wobec dodania na soborze w Toledo w roku 589 do nicejskiego credo stwierdzenia, jakoby Duch Święty pochodził zarówno od Syna jak i od Ojca, co Konstantynopol uważał wręcz za bluźnierstwo.

Od około IX wieku, Rzym usiłował ponadto zaakcentować swoje aspiracje do sprawowania władzy zwierzchniej nad całym światem chrześcijańskiej i posiadania wyłączności w kwestii rozstrzygania sporów doktrynalnych, co w sposób oczywisty kłóciło się z poczuciem odrębności i niezależności patriarchy greckiego. Dodatkowo, kiedy w Europie rozgorzał spór o prymat papieża nad wszystkimi władcami świeckimi, w tym nad cesarzem oraz szeroko pojęte uwolnienie Kościoła od państwa, cesarz bizantyński poczuł się zagrożony, bowiem tradycja wschodnia uznawała go od wieków za przywódcę zarówno świeckiego państwa bizantyńskiego jak i cerkwi prawosławnej (zjawisko charakterystyczne dla chrześcijaństwa wschodniego, zwane cezaropapizmem). Jeszcze większe kontrowersje wzbudzała nad Bosforem polityczno-religijna ekspansja papieża i obrządku łacińskiego na obszary południowych Włoch oraz Dalmacji, które od wieków były podporządkowane a także powiązane gospodarczo i administracyjnie z Konstantynopolem.

W roku 1054 konflikt teoretyczny przybrał realny wymiar. W styczniu roku 1054 do stolicy Bizancjum przybył papieski legat - kardynał Humbert  z  Moyenmoutier, biskup Silva Candida, który miał upoważnienie od Leona IX do negocjacji z cesarzem Konstantynem IX odnośnie ewentualnego pojednania zwaśnionych stron. Jednak trudny charakter przewodniczącego rzymskiej delegacji w połączeniu z równie nieustępliwą i krnąbrną postawą greckiego patriarchy Michała z rodu Cerulariuszy, szybko przerodziły pokojową misję w otwarty konflikt. Patriarcha, chcąc zmusić swoich oponentów do ustępstw, nakazał natychmiastowe zamknięcie wszystkich łacińskich kościołów w mieście, co jednak tylko zaostrzyło spór. W odpowiedzi na ten krok, w lipcu roku 1054 kardynał Humbert wkroczył ostentacyjnie do świątyni Mądrości Bożej (Hagia Sophia) i położył na jej głównym ołtarzu pismo, nakładające na Michała Cerulariusza oficjalną ekskomunikę. Patriarcha grecki po zasięgnięciu opinii zwołanego pospiesznie synodu odpowiedział analogicznym krokiem w stosunku do legata rzymskiego, który poprzedziło publiczne spalenie problematycznej łacińskiej bulli. W ten oto sposób rozdźwięk pomiędzy kościołami wschodnim a zachodnim, który w różnych formach istniał już od co najmniej kilku stuleci, stał się faktem, potwierdzonym poniekąd przed oficjalne dokumenty (bulle) nakładające na siebie wzajemnie klątwę.

Do dzisiaj nie milkną spory, czy aby na pewno kardynał Humbert miał odpowiednie kompetencje i upoważnienie do tak radykalnych działań, gdyż w lipcu roku 1054, zlecający mu misję papież Leon IX, już nie żył (zmarł w kwietniu w wyniku choroby), więc można domniemywać, iż decyzje legata nie były wiążące w rozumieniu przepisów prawa kanonicznego. Ponadto wątpliwości budzi skala i zasięg obu nałożonych w lipcu roku 1054 ekskomunik, ponieważ faktycznie zostały one rzucone jedynie przez legatów (przedstawicieli) zwaśnionych kościołów, którym formalnie i praktycznie przewodniczyli papież na zachodzie i cesarz na wschodzie. Za pewnik można uznać natomiast fakt, iż wydarzenie, które dzisiaj utożsamia się z terminem „schizma wschodnia” i rokiem 1054 nie było jednorazowym aktem, ale raczej długotrwałym procesem, który rozpoczął się jeszcze w okresie kształtowania się niezależnych cesarstw na wschodzie i zachodzie a skończył się co najmniej dwa wieki później. Wtedy to w roku 1204 łacińscy krzyżowcy zamiast udać się do Jerozolimy i wspomóc swoich braci w wierze w walce z muzułmanami, zdradziecko zaatakowali Konstantynopol, odsuwając od władzy legalnego cesarza bizantyńskiego i zakładając w miejscu Bizancjum szereg pomniejszych łacińskich państewek, które nie przetrwały dłużej niż pół wieku. Wydarzenie to definitywnie pogłębiło antypatie pomiędzy Rzymem a Konstantynopolem, których to relacje od tej pory były zdecydowanie bardziej wrogie, nacechowane nieufnością i chęcią odwetu. Zresztą powyższy rozdźwięk pomiędzy katolikami a prawosławnymi, którego fundamentem były wydarzenia z epoki średniowiecza (od konfliktu dogmatycznego, poprzez ekskomuniki z roku 1054 aż po haniebny postępek rycerzy z IV krucjaty) widoczny jest jeszcze w czasach dzisiejszych i skutecznie blokuje wszelkie dążenia ekumeniczne.

Podobne wypracowania