Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Mikołaj Sęp-Szarzyński „O nietrwałej miłości rzeczy świata tego” - interpretacja i analiza „Sonetu V”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Sonety Mikołaja Sępa–Szarzyńskiego przeważnie podejmują tematykę związaną z przemijaniem oraz waloryzacją wartości związanych ze światem doczesnym oraz z duchowością. Poeta metafizyczny, żyjący na przełomie renesansu i baroku, głęboko przeżywał zmiany dokonujące się w mentalności ówczesnych ludzi, a świadomy, iż renesansowa filozofia życia nie przystaje do panujących ówcześnie warunków, próbował znaleźć rozwiązanie dla dylematów dotyczących cielesności oraz imponderabiliów, znaleźć ochronę przed niszczącym wpływem złudnych wartości oraz dotrzeć do Absolutu, który gwarantowałby nieprzemijalność i nieśmiertelność.

Sonet V już tytułem - „O nietrwałej miłości rzeczy świata tego” - sugeruje swoją treść. Co ciekawe, Sęp-Szarzyński nie kładzie w utworze nacisku na fakt, iż rzeczy doczesne są przemijające, ale ukazuje wniosek, który z niego płynie. Mówi więc o naszym uczuciu, które ze względu na ulotność obiektu, także nie może trwać wiecznie. Znajduje to odbicie w ostatnim dwuwersie sonetu, gdzie z kolei mowa o wartości, która nigdy nie przeminie.

Charakterystyczne dla poezji metafizycznej jest rozdarcie podmiotu lirycznego między sprzecznymi wartościami. Już na samym początku czytamy: „I nie miłować ciężko, i miłować/ Nędzna pociecha…” Autor zwraca uwagę na fakt, iż ze względu na swoją naturę, człowiek nie jest w stanie powstrzymać się od uwielbienia rzeczy, które mają wartość wyłącznie na ziemi. Jednak z drugiej strony, „miłowanie” owych złudnych bogactw także nie jest dla człowieka dobre, gdyż nigdy nie spełni jego duchowych potrzeb, które tak naprawdę potrzebne są do szczęścia.

Człowiek wyobraża sobie rzeczy lepszymi, niż są naprawdę. Sądzi, iż stanowią one konkretną wartość, jednak w rzeczywistości przemijają, pozostawiając za sobą wyłącznie rozczarowanie posiadacza. Dalej, podmiot liryczny pyta retorycznie o: „złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone/ Piękne oblicze…” i ich znaczenie, sugerując, iż dają one wyłącznie czasową przyjemność.

Sęp–Szarzyński w ciele widzi siedzibę demonów, które poprzez pokusy zmysłowych przyjemności unicestwiają nasze starania o życie wieczne. Ciało zwodzi duszę, a ludzie, chcąc dostąpić życia wiecznego, są zobowiązani przeciwstawiać się pokusom. To dlatego życie człowieka w oczach Sępa–Szarzyńskiego stanowi wieczną batalię między dobrem a złem, między moralnością a zepsuciem. Człowiek w jego filozofii jest wyraźnie dualistyczny – złożony z ducha, pragnącego zbawienia i ciała, które chce zażywać ziemskich rozkoszy.

W ostatnim dwuwersie podmiot liryczny stwierdza, iż prawdziwe szczęście i zaspokojenie możemy znaleźć w Bogu. Nie jest On tymczasowy, jak dobra ziemskie, ale trwa wiecznie, dzięki czemu człowiek może mieć nadzieję na nieśmiertelność. Jest On dla człowieka celem, do którego dążąc, musi pokonywać pokusy związane z żądzami bogactwa i przyjemności ziemskich.

Sonet V zbudowany jest z trzech zwrotek czterowersowych oraz jednej dwuwersowej. Układ taki stosowany był, by uwypuklić puentę znajdująca się w ostatnim dystychu. Wiersz zawiera rymy dokładne, żeńskie, a środki stylistyczne to: antyteza („I nie miłować ciężko, i miłować/
Nędzna pociecha…”), oksymoron („nędzna pociecha”), pytanie retoryczne („Komu tak będzie dostatkiem smakować…?”), przerzutnia („Gdy Ciebie, wiecznej i prawej piękności/
Samej nie widzi..”), wyliczenie („Złoto, sceptr, sława, rozkosz…”) i szyk inwersyjny („Myśli cukrują nazbyt rzeczy one,/ Które i mienić, i muszą się psować.”).

Podobne wypracowania